niedziela, 1 czerwca 2014

5.

Po zaakceptowaniu mojej aplikacji w systemie, zgłosiła się do mnie pierwsza host family - sześcioosobowa rodzina z Connecticut. Czwórka dzieci (nieważne, jak bardzo uroczych) wydawała mi się zbyt dużym wyzwaniem, jednak postanowiłam umówić się z tą rodziną na skypie. Rozmawiała ze mną tylko mama (dzieciaki były w szkole w tym czasie) - chociaż była bardzo sympatyczna, to jednak nie poczułam, że to mój idealny match. Nie zdążyłam jednak napisać jej moich odczuć, ponieważ następnego dnia dostałam od niej maila, że wybrała inną au pair.
Kolejna rodzina pojawiła się na moim koncie niedługo później - rodzice z dwójką dzieci, mieszkający w Pennsylwanii. W tym przypadku nie zdążyłam się nawet z nimi umówić na skypie. Zaraz następnego dnia napisali mi, że nie zdążą ze mną porozmawiać, ponieważ mija im deadline wyboru au pair, a mój profil znaleźli zbyt późno. Nie żałowałam jednak, bo chociaż wydawali się bardzo mili, to nie chciałabym spędzić mojego roku akurat w Pennsylwanii.
Trzecia rodzina napisała do mnie mniej więcej w tym samym czasie, co poprzednia - przeuroczy, młodzi ludzie z czteromiesięcznymi bliźniakami, mieszkający tuż koło NYC! Najpierw wymieniliśmy kilka maili - od razu ich polubiłam. Wkrótce umówiliśmy się na rozmowę na skypie - akurat wypadła ona na dzień po moich urodzinach (20 grudnia). Rozmawiałam z nimi bez żadnego skrępowania i zupełnie na luzie - okazało się, że pochodzą z Francji, ale już od 10 lat mieszkają w Stanach. W dodatku host tata ma rodzinę w Gdańsku i Gorzowie! Byłam przekonana, że rodzina szuka au pair mówiącej po francusku (a ja zupełnie nie znam tego języka), ale zapewnili mnie, że mój angielski w zupełności wystarczy - w dodatku wielokrotnie mnie za niego pochwalili! Powiedzieli, że oprócz mnie mają na oku jeszcze kilka dziewczyn i po świętach Bożego Narodzenia dadzą mi znać, kogo wybiorą. Mam doświadczenie z takimi maluchami, ale byłam przekonana, że znajdą kogoś lepszego. Zadzwonili do mnie kolejny raz 25 grudnia z informacją, że mnie wybrali ;) mając na uwadze nieprzyjemne doświadczenia z Cultural Care od razu się zgodziłam. Niestety, szybko okazało się, że moja decyzja była baaaaardzo nieprzemyślana...

3 komentarze:

  1. Co za zwroty akcji haha, czekam na dalszą historię :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Napięcie musi być do samego końca :D dzięki, pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń